sobota, 20 grudnia 2014

Moje Przemyślenia #4 - Dobra Maska czy Twarz?

Witajcie.

Dziś jest 20 grudnia i pozostało już niewiele czasu do świąt Bożego Narodzenia. Podczas tego okresu, można wspólnie spędzić czas wraz z rodziną, która nie mieszka z nami. Jest to czas w którym można urwać się od szarej codzienności i poczuć się lepiej w gronie bliskich nam osób.

Następuje zmiana nas samych, a wręcz akceptacja ogólnego panującego nastroju. Zaczynamy zachowywać się lepiej bo inni wobec nas są milsi. To jest naprawdę smutne.
Ale co? Dlaczego? O co Ci chodzi?
Tu chodzi o to, że każdy z nas, albo przynajmniej większość zakłada tak zwane maski. Nie są tymi osobami co zawsze, pokazują swoje dobre strony dlatego, bo ktoś inny był skłonny być miłym dla nich. Czemu sam nie możesz być radosny? Szczęśliwy? Czemu potrzebujesz pocieszenia od innych ludzi i ich uwagi po to by być samemu szczęśliwym, czy to nie jest już egoizm?

Pieprzyć system. Nie bądź miłym tylko podczas świąt, może czas coś z tym zrobić? Czemu chcesz być smutną osobą przez niemalże cały rok, a jak przyjdzie dobry moment to od razu zmieniasz swoje podejście? To jest głupie. Podczas trwania świąt będzie wszystko super, radośnie itp. a miną dwa tygodnie to będziesz zachowywać się tak jak zawsze, bo świat jest taki niedobry, bo nikt mnie nie rozumie, bo nikt nie jest dla mnie miły.

Pierwsza sprawa - Nikt nie musi być w jakikolwiek sposób dla Ciebie miły. Co nie oznacza, że Ty nie możesz być taką osobą. Nie mówię tutaj o tym jednakże, abym być miłym nawet dla osób co za przeproszeniem traktują nas jak gówno, takich trzeba się pozbyć jak najprędzej, bo takie osoby karmią swoje ego Twoją osobą.
Po prostu pokaż pozytywną energię nie tylko w święta, ale chociaż w te zwykłe dni. Pokonaj ten system i pokaż się z innej strony, nie bądź szarym człowieczkiem i nie ulegaj ludziom tylko dlatego, że oni nie chcą tego zrobić. Większość z osób jakie zdołasz napotkać to nieudacznicy, ludzie, którzy w ogóle nie są zadowoleni ze swojego dotychczasowego życia. Smutne? Niestety również prawdziwe. 

Jeżeli inni tak robią to ja też tak zrobię. Kiedyś nie widziałem w tym nic złego, dopóki o tym nie pomyślałem. Jak na przykład w szkole, cała klasa dostanie 1 z klasówki to ty nie czujesz się z tym źle, pomimo, że przecież źle się stało. A wystarczy, że tylko Ty dostaniesz słabą ocenę z danego przedmiotu to od razu masz chęć zapaść się pod ziemię. Widzisz jaki jest wpływ środowiska? A wiesz, że inni ludzie nie lubią tego, gdy wybijasz się z tego schematu? Pewnie, że tak jest, bo jak się wyróżniasz w jakimś pozytywnym sensie od kogoś to budzi się jeden z grzechów głównych jakim jest zazdrość. Pamiętaj trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona - tu już nie ma patrzenia się na siebie, tylko na innych. Nie pozwolę by inny miał lepiej, on musi mieć tak samo źle jak mam ja.

Polska mentalność, to jest wręcz straszne. Ale pieprzyć to, wybijcie się z szarego tłumu, zapomnij o tych głupotach co mówią Ci inni. Nie ograniczaj swojego szczęścia tylko do świąt, tylko dlatego bo inni nagle są szczęśliwi. Nie, zrób coś dla siebie i po prostu zadbaj o swoje szczęście. Nie dość, że poczujesz się lepiej, to jeszcze wkurzysz tych nieudaczników, co zależy im tylko i wyłącznie na tym, abyś miał tak samo źle jak oni.

Dobra Maska czy Dobra Twarz? Sam wybierz, nie radzisz sobie to zakładaj dalej maski, udawaj. A gwarantuje Ci, że ostatecznie będziesz tego żałować. Bo czasem nie ma innych ludzi. Jesteś Ty sam, i możesz obudzić się w przekonaniu, że ta maska, którą właśnie nosisz jest bardzo niewygodna i będziesz żyć w przekonaniu, że to wszystko co robiłeś nie robiłeś dla siebie ale dla innych.

Żyj dla siebie bo nikt inny życia za Ciebie nie przeżyje.

Poza tym moi drodzy, chciałbym Wam życzyć wesołych świąt! Niech ten okres będzie dla Was wyjątkowo miły, pokażcie swoją lepszą stronę i trzymajcie się jej podczas nowego roku 2015. Pracujcie nad sobą, motywujcie się, czasem jak trzeba to sami to róbcie. Tak żeby ludzie wiedzieli, że to jest Wasze prawdziwie oblicze, a nie kolejna maska, która była nałożona pod presją innych osób. I tego Wam życzę w nadchodzącym roku, abyście odkryli swoje pasje i zaczęli żyć po swojemu - a to tylko po to byście byli szczęśliwi.

___________________________________________
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania ;)
3.12.2014

Strona Główna FB: Profil
Fanpage FB: GieV Art

środa, 3 grudnia 2014

Moje Przemyślenia #3 - Pesymizm

Witam wszystkich bardzo serdecznie! 
Jest środa 3 grudnia 2014 roku, jestem praktycznie po pracy i mimo zmęczenia mam ogromną chęć  napisać w końcu następną notatkę z serii Moje Przemyślenia. Jak to już u mnie jest z chęciami, to od razu zabieram się do roboty ;)
Dzisiejszym tematem jaki chciałbym omówić jest coś co było nieodłącznym elementem przez większość życia - pesymizm. Notatka, co prawda jest bardziej skierowana do pesymistów ale każda inna osoba jak najbardziej może to sobie przeczytać ;)

Czym jest pesymizm?
Pesymizm jest to postawa, która skupiona jest na postrzeganiu jedynie negatywnych stron życia. Brak wiary w dobrą przyszłość i absolutny brak chęci rozwijania czegokolwiek bo przecież i tak to nam nie wyjdzie.

Dla mnie brzmi to bardzo znajomo. Zresztą, sam jeszcze na początku tego roku byłem pesymistą i przez taką postawę zepsułem wiele świetnych okazji by zrobić coś naprawdę dobrego i fajnego.
Gdy teraz przypominam moją dawną postawę to mam ochotę dać sobie w ryj. Mówię absolutnie poważnie, moje życie było wręcz skupione na dostrzeganiu samych wad i przez to też zdarzało mi się ranić ludzi.

Dlatego powstaje ta notatka, czytelniku, jeżeli masz pesymistyczne myśli, koniecznie zmień to. Bo gdy już poważnie wsiąkniesz  w tą postawę to zablokujesz sobie wiele okazji do bycia naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Tak to jest, jeżeli nie próbujesz to nie zyskujesz i na tym to polega, na rezygnowaniu na tym zanim w ogóle cokolwiek się zaczęło. Brak dawania jakiejkolwiek szansy na coś co tak naprawdę ma bardzo dużą szansę na powodzenie!
Wiem teraz, że gdybym rok temu postępowałbym inaczej to zyskałbym wiele, a nic bym nie stracił.
Jednakże, nie można "gdybać" bo to samo w sobie nie ma większego sensu. Mniejsza, to ma uświadomić jedynie, że negatywne myślenie jest bardzo złe. Po prostu to bardzo toksyczne, bo nie tylko to niszczy Ciebie, ale i osoby, które są Tobie bliskie. Nie bądź egoistą, zmień nastawienie chociaż dla swoich bliskich.

Zagwozdka:
Zabawne jest to, że zmianę swego nastawienia bardzo zawdzięczam ludziom, z którymi już nawet nie mam kontaktu. Można by powiedzieć, że dzięki takim osobom, udało mi się zmienić na lepsze, mimo, że już nas nic nie łączy. Nie przypuszczałbym nawet, że taka osoba może mieć na mnie taki wpływ. Wyszło jak wyszło, złość mija a liczy się to co faktycznie było ważne. Dzięki Wam za taką lekcję ;)

Zerwij ze swoją "złą" przeszłością.
Od razu pokazałem Wam jak myślenie powinno wyglądać. Ludzie pesymistyczni wciąż i wciąż rozpatrują przeszłość i to same negatywne chwile, które w gruncie rzeczy przeważnie były głupstwami, albo czymś mało istotnym. Powiem tyle, przeszłości nie ma. Po prostu, to co było, MINĘŁO. Cokolwiek by się złego nie stało, to nauczyło Was czegoś nowego i uczyniło Was takimi ludźmi jakimi jesteście teraz. I to jest naprawdę bardzo dobre. Pamiętacie swojego "wroga", osobę którą strasznie kiedyś nie mogliście znieść? Ba, sam miałem taką osobę w czasach szkolnych. A gdy już podrosłem i zrozumiałem wiele rzeczy to przypadkowe spotkanie z tą osobą bardzo poprawiło mi humor, w gruncie rzeczy ta osoba nie była wcale taka zła!
Tutaj działa tylko i wyłącznie nasz umysł. To wszystko jest takie proste, wiele rzeczy się zmienia na lepsze, gdy tylko zmienimy nasze negatywne nastawienie.

Nie bój się
Jesteś z kimś pokłócony? Chciałbyś porozmawiać z tą osobą? Pogodzić się?
Po prostu to zrób, napraw to co mogłeś schrzanić. A jeżeli dana osoba ma Ci dalej za złe jakieś głupoty to albo nie jest warta uwagi, albo jeszcze potrzebuję czasu na zrozumienie paru rzeczy. Ale nie myśl o porażce, w końcu jeżeli się nie uda to wrócisz do sytuacji w jakiej byłeś przed podjęciem jakiejś czynności. (W tym przypadku pogodzenie).
Nic na tym nie tracisz. NIC.

Nie ma rzeczy z którą bym sobie nie poradził
Proste zdanie, prosta treść, a czasem taka ciężka do zrozumienia. Co by Ci się złego nie stało, jakkolwiek by życie nie było dla Ciebie upierdliwe to nie będzie to coś z czym mógłbyś/mogłabyś sobie z tym nie poradzić. Zdaj sobie z tego sprawę, jeżeli coś Ci nie wychodzi to możesz próbować dalej albo spróbować czegoś innego. Nie ma takiej opcji by całkowicie z czegoś zrezygnować tylko dlatego bo stawia Ci to trudności. Życie nie jest łatwe i nikt nie powiedział, że takie będzie.

Dopóki próbujesz to nie przegrywasz, po prostu. Jesteś zerem wtedy gdy już całkowicie się poddasz.

Wpływ zewnętrzny
Nie boimy się niczego tak bardzo jak reakcji innych ludzi. To jest prawda, nie straszna nam jest porażka, ale zachowanie osób, które to zauważą. Ciekawe jest to, że mimo, że zdajemy sobie sprawę z tego, że żaden człowiek nie jest idealny, to czasem za bardzo przejmujemy się głupim błędem i zniechęcamy się. Całkowicie niepotrzebnie. Osoba, która może z Was się śmiać teraz, była sama kiedyś wyśmiewana. Dane osoby mogą być w czymś bardzo dobre, ale pamiętajcie, że to było poprzedzone również strachem, bólem, smutkiem i ciężką pracą. Bo nieważne jest to, że upadniesz. Tak to już w życiu bywa, ważne jest to aby powstać.


Moje Przemyślenia znowu wyszły dosyć motywacyjnie, ale w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi. Ludzie nie chcą mieć do czynienia ze smutnymi sprawami. Jak to powiedział mój dobry przyjaciel:
"Płacz, a będziesz płakał sam, śmiej się, a będzie śmiał się z Tobą cały świat."
Nie myśl źle, bo będziesz w tym sam. Przyjaciele i rodzina Ci pomogą, ale nie wykorzystuj tego, oni też na tym cierpią, zapamiętaj to. Są gorsze momenty w życiu, każdy człowiek je ma i sobie jakoś z tym wszystkim radzi. Uwierz w to, że Ty też możesz sobie poradzić, bo czemu niby nie?

Wykreśl ze swojego życia każdy negatywny scenariusz. Każdy błąd uczy Cię czegoś nowego. A czasem musisz się wręcz wyłożyć aby coś zrozumieć. Mało w jakiej sytuacji coś naprawdę tracisz. Zostaje Ci tylko wzięcie się za siebie. Działaj.
___________________________________________
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania ;)
3.12.2014

Strona Główna FB: Profil
Fanpage FB: GieV Art

wtorek, 2 grudnia 2014

Moje Przemyślenia #2 - Samorealizacja

Witam Ponownie!

Na dziś postanowiłem opracować taki temat jakim jest rozwój osobisty i realizacja celów, które sami sobie wyznaczamy. Będzie to długa lektura, aczkolwiek zapraszam do przeczytania.

-Czym jest samorealizacja? Co jest potrzebne aby się rozwijać?
-Dlaczego nie mamy ochoty wziąć się za siebie, mimo tego, że na tym tylko zyskujemy?
-Co zrobić by w końcu wziąć się za siebie?

Te i inne pytania otrzymają odpowiedź w dzisiejszych Moich Przemyśleniach

-Czym jest samorealizacja? Co jest potrzebne aby się rozwijać?

Samorealizacja jest to nieustanne dążenie do rozwijania swoich talentów oraz możliwości, czyli nic innego jak ciężka praca nad swoim wymarzonym "Ja". Problematyka tego zagadnienia występowała już nawet w rozważaniach filozofów starożytnych, oznacza to, że jest to nad wyraz ważne, aby przynajmniej spróbować zrozumieć jak samorealizacja działa. Bo właśnie to drogi czytelniku, może dać Ci szczęście. Chęć samorealizacji jest jak najbardziej uzasadniona, przykładem może być chociażby to, że nie podoba nam się własne ciało, ze względu na to, że mamy nadwagę. Co więc robimy? Nie, nie użalasz się. Wstajesz, ubierasz się sportowo i idziesz pobiegać albo robić brzuszki/szóstke weidera. Cokolwiek, co pomoże Ci w uzyskaniu swojego celu, czyli tu pozbycia się przykładowej nadwagi. Co tutaj jest ważne? Do osiągnięcia konkretnego celu jest potrzebna odpowiednia motywacja oraz chęci. Niby to takie proste, a jednak takie nie jest. Na samym początku musisz sobie jasno określić, co Ty właściwie chcesz. Powiedzmy, że chcesz mieć świetną sylwetkę. No to co robisz? Ćwiczysz, ale niestety Twoje ćwiczenia skończyły się po tygodniu, dlaczego tak się stało? Prosta odpowiedź, po prostu zabrakło Ci motywacji.

Może to podsumujmy:
- Chęć - Ochota by coś zrobić | Sprecyzowanie celu | Ułożenie odpowiedniego planu
- Motywacja - Wspieranie się w dążeniu do wykonania wcześniej sprecyzowanego celu.

Mając chęci i motywację musisz pamiętać o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Wbij to sobie najlepiej do głowy. Nigdy się nie poddawaj.
Proste powiedzenie, stało się tak popularne, aż do porzygu, ale to sama prawda. Ludzie będą próbowali Cię zniechęcać. Życie nie raz skopie Ci dupę i przez to możesz właśnie przestawać wierzyć w siebie. Jednak to nie istotne, bez złych rzeczy miałbyś strasznie nudne życie. Pomyśl, jaki byłby sens w tym wszystkim, gdybyś wiedział wszystko i osiągnął cel bez żadnego problemu? Właśnie, bez sensu. A co do ludzi, zapamiętaj również to, że ci ludzie, którzy przeszkadzają w osiągnięciu celu są jakoś potrzebni. Dziwne co? jednak Ci ludzie, którzy w Ciebie nie wierzą i traktują Cię jak gówno, to motywuje samo w sobie by pokazać im, że cholernie się mylą. Ludzie, którzy źle życzą zawsze gdzieś się znajdą, dlatego ich słowa nie mogą Cię zniechęcać, wręcz przeciwnie, działaj tak aby im w pięty poszło. Co do takich ludzi, oni najczęściej nie mają własnych zajęć, ich życie jest smutne i za wszelką cenę nie chcą abyś właśnie był lepszy. Tak jest niestety również w naszym kraju, na co też poświecę osobny wpis. (Mowa o cebulactwie).

Chęć | Motywacja | Silna wola (Nie poddawanie się) - te trzy elementy są nieodłączną częścią prawidłowej samorealizacji.

-Dlaczego nie mamy ochoty wziąć się za siebie, mimo tego, że na tym tylko zyskujemy?

Własne wymarzone Ja - brzmi super nieprawdaż? Jesteś człowiekiem, który ma postawione konkretne cele. Chcesz się rozwijać, bo czujesz, że to sprawia Ci ogromną przyjemność. Same pozytywne rzeczy, ale jednak coś jest nie tak. No cóż, jak wspomniałem, samorealizacja to przede wszystkim ciężka praca. Tu jest właśnie pies pogrzebany, bo łatwiej jest się lenić i cały czas szukać wymówek niż wziąć się w garść i zrobić coś ze sobą. Pierwszy krok zawsze jest najtrudniejszy, ale zrobienie go, daje Ci czytelniku same korzyści. Zawsze jednak na przeciwko Ciebie staną same wątpliwości i najgorsze "coś" co powstrzymuje. A tym czymś jest nic innego jak lenistwo. Najgorsze cholerstwo jakie może być, przez to tracisz każdą dobrą chwilę, którą mógłbyś przeznaczyć na coś produktywnego.
Nie mamy ochoty brać się za to wszystko bo w gruncie rzeczy nie wierzymy w siebie. Taka jest prawda, nie wierzymy w to, że coś może nam się udać. Myślimy sobie: "A po co mam się za to brać?", "Ja się do tego nie nadaję".
Brak wiary w siebie i lenistwo. Jeżeli pozbędziecie się tych dwóch "pasożytów" ze swojego życia, to będzie już ogromny krok naprzód.

-Co zrobić by w końcu wziąć się za siebie?

Trochę podsumuję całość. Tak naprawdę to nie potrzebujesz wiele. Na początku zdefiniuj dokładnie co chcesz osiągnąć i dlaczego. Podsumuj sobie ile na tym zyskasz. Potem zrób sobie odpowiedni program motywacyjny - chociażby sobie przypominaj przy trudnościach dlaczego to robisz i pomyśl jakie to korzyści przyniesie w przyszłości.
Pozbądź się negatywnych myśli. Motywuj się, a nie dobijaj. Otaczaj się ludźmi, którzy też mają jakieś cele, oni wiedzą jak to jest i na pewno Ci pomogą. Zresztą w odpowiednim momencie zaczniecie wspierać siebie nawzajem, a takie działanie przyczyni się do sukcesu, bo nic tak nie motywuje jak drugi człowiek, który posiada podobny cel do Twojego.

Na tym zakończę drugi wpis Moich Przemyśleń.

___________________________________________
Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji :)
7.10.2014

Strona Główna FB: Profil
Fanpage FB: GieV Art

Moje Przemyślenia #1 - Szkoła a praca

Hej. Tak na wstęp powiem o co chodzi. Postanowiłem, że w wolnych chwilach będę pisał sobie tego typu notatki dotyczące moich przemyśleń na dany temat. Mam zamiar opisać wiele tematów i podzielić się z Wami. Liczę też poniekąd na ciekawe konwersacje. A po co to robię? Bo lubię pisać i z chęcią bym o tym porozmawiał.

Dzisiejszym tematem będzie szkoła, system edukacji i po jaką cholerę tak się uczymy.

Szkoła, wiele lat niepotrzebnego stresu i wysiłku by zdobyć papier, który w gruncie rzeczy nie daje ci zbyt wiele. Brzmi głupio, nieprawda? Niestety tak jest. Owszem bez matury, też można sobie poradzić, ale mimo wszystko lepiej ją mieć. Starasz się tak wiele lat o papier, który ma bardzo wiele osób co automatycznie kwalifikuje ciebie na kolejna szara osobę. Bo zdobyć maturę jest naprawdę łatwo, a przynajmniej było. Nie powiem odnośnie nowej wprowadzonej matury bo jej nie zdawałem i nie mogę trzeźwo określić czy jest łatwa czy trudna. Ale z tego co wiem, na pewno jest trudniejsza od starszej podstawy. Zadajmy sobie jedno ciekawe pytanie. Po co się uczymy? Proste, uczymy się by zdobyć wykształcenie, a co za tym idzie dobrze płatną prace. Śmiechłem srogo.
Szkoła nie da tobie dobrze płatnej pracy i o tym możesz spokojnie zapomnieć. W dzisiejszych czasach liczy się doświadczenie i znajomości, to warto sobie zapamiętać. Możesz wyjść po szkole średniej i od razu ruszyć do pracy, co wg mnie jest bardzo dobrym pomysłem, ponieważ zdobywasz coraz więcej doświadczenia, dzięki czemu w przyszłości będziesz miał łatwiej o dobrą pracę. A co jeżeli nie chcemy ruszać do pracy, tylko na dzienne studia? Moim zdaniem to marnotrawstwo czasu, ponieważ przeznaczając cały swój dostępny czas na studia nie otrzymasz zbyt wiele w zamian. Lepiej zdobywać doświadczenie póki jest na to czas i w międzyczasie się szkolić. Połączenie nauki zaocznej i pracy jest możliwe ale jest to ciężkie. Nie ukrywajmy, wolny czas wtedy skraca się do absolutnego minimum. Jeżeli nie masz silnej woli to lepiej dać sobie spokój.
Praca da nam o wiele więcej niż uczenie się. Powiem na swoim przykładzie. Przez 4 lata technikum obijałem się, moja nauka była po prostu przeciętna. Uznałem, że szkoda mojego cennego czasu na uczenie się głupot, których i tak zapomnę. Bez sensu, uczysz się po to tylko by napisać dobrze sprawdzian i potem zapominasz, bo przecież musisz przyswoić nowe informacje, a o starych powoli zapominasz. Niepowtarzanie informacji powoduje jej zanik, bo przecież to nie jest Ci potrzebne.  Co do moich doświadczeń z nauką bywało rożnie. Przez 4 lata miałem parę zagrożeń, z których i tak się łatwo wywinąłem. Uczyłem się tak by to mi było wygodnie, a chodzenie do szkoły było zwykłą formalnością, bo i tak wszystkie informacje przyswajasz sobie w domu. (Bezpośrednio z lekcji wynosiłem absolutne minimum). Cała moja edukacja brzmi mizernie prawda? Edukacja owszem, ale rozwój osobisty był o wiele lepszy. (O rozwoju osobistym poświęcę osobny wpis.) To wszystko zmierza do tego, że skoro tak się uczę to pewnie matura mi źle poszła. Nic z tych rzeczy, najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje wyniki z matury były jedne z lepszych w klasie. A tylko kilka osób uczyło się gorzej ode mnie. Gdzie tu logika? Sam się dziwie jak do tego doszło. A moje solidne powtórki do matury zaczęły się dobre 2 tygodnie przed samą maturą...
System edukacji to jest kpina. Tak poza maturą to uczymy się tego po nic? Serio, kto będzie Was pytał w przyszłości o znajomość lektury? Albo o to jak się liczy delte? Pracodawca? No właśnie. Ta cała nauka jest tylko dla dobrych wyników z matury. A wyniki są po to by dostać się na dobre studia. tak poza tym dodam, że uczelnie biją się o każdego jednego studenta, ponieważ mają ogromne braki, więc i tak w większości przypadkach Was wezmą bo chcą mieć pieniądze. (Mówię to wszystko na podstawie własnych doświadczeń).
Na koniec dodam, że osobiście wolę pracować niż chodzić do szkoły. Ponieważ w pracy nie mam niepotrzebnego stresu i wiem, że to co robię ma jakiś sens nie licząc jeszcze tego, że za wykonaną pracę dostaje pieniądze.

To tyle co do moich pierwszych przemyśleń. Dzięki za uwagę.

20.09.2014

Strona Główna FB: Profil
Fanpage FB: GieV Art